niedziela, 8 czerwca 2014

7. Początek nowej drogi...

Wstałam przed Louisem. Pewnie dlatego że jestem taka podekscytowana tym że wreszcie nie będę poruszać się na kulach. Ubrałam się w łazience i zrobiłam szybki makijaż. Buty schowałam do stylowej reklamówki. Zeszłam na dół i zrobiła wszystkim śniadanie. Kiedy położyłam naleśniki poczułam rękę na mojej tali jednocześnie kiedy ktoś krzykną "Buuu!!!". Poskoczyłam a sprawca obrócił mnie w swoją stronę. 
-Louis chcesz żebym zawału dostała?- spytałam prawie krzycząc 
-nie ale twoja reakcja- nie wytrzymał i wybuchną śmiechem 
-ha-ha bardzo śmieszne-zabijałam go wzrokiem 
-ale na prawdę- oparł się o blat 
-foch!- powiedziałam i rzuciłam się na ramiona Andiego który właśnie wchodził 
-no wiem że nie da się od mnie oderwać ale ja tu głodny jestem i za 30 min mamy być u doktora- powiedział Andy a ja zrobiłam wielki uśmiech 
-to sobie zjedz a ja lecę po Joanne nareszcie zrobimy ten remont- boże moja podjada mnie dobija. Stanęłam przed schodami i krzyknęłam- Joanna dostawa do sklepów przyszła i do H&M też!
-gdzie?!- w zawrotnym tempie pojawiła się na schodach 
-żart ubieraj się i zarz widzę cię na dole. Jedziemy ściągnąć gips!- krzyknęłam radosna i przeszłam do kuchni. - nabrała się jak zwykle 
-no a jak-Andy odezwał się z pełną buzią. 

-gotowa- uśmiechnęła się Joanna 
-kulczyki masz na ko odzie w przedpokoju- powiedział Louis do Andiego.
-ok to dziewczyny jedziemy- wiedział wesoło Andy i ruszyliśmy w stronę drzwi
***POV Louis***
Dobrze że już pojechali bo przysięgam jeszcze 5 minut i bym się na nią rzucił. Ta spódnica nie pomaga. Dobra Tomilson kolejny ras za dużo o niej myślisz tak? Ty się masz tylko odegrać na jej starych. Mój telefon zadzwonił. Zayn.
<><><><> rozmowa telefoniczna<><><><>
-stary kupiłem alarm i naboje ale jest problem 
-jaki?
-no bo zdobyłem informację że Mięśniak wrócił
-kurwa że David
-no tak  wrócił do zawodu 
-widziałem się z nim ale... kurwa mać 
-ejejej stary spokojnie jesteś od niego lepszy 
-jadę na plac poćwiczyć pa
<><><><> koniec rozmowy telefonicznej<><><><>
-kurwa!- krzyknąłem na cały dom. A mogłem go w tedy nie wkurwiać? Mogłem!!! Zgarnąłem kluczyki do mojego ulubionego wozu i poszedłem do garażu. W zawrotnym tempie byłem już na torze i zacząłem ćwiczyć dryfy i tego typu rzeczy. Dawno się nie ścigałem...
***POV Margaret***
Gips ściągnięty farby wybrane. Meble też. Ciuchy do malowania kupiłam. Gotowa!
-napisze do Louisa czy ma czas to pościąga te kamery- uprzedziłam i napisałam 
13. 48
Do: Louis Masz czas???? =)
A wspominałam że auto Louisa jest szypie i Andy mało co nas nie zabił bo mu się zachciało 240 na liczniku czy tam 200 nie znam się na wozach. I SMS 
13. 50
Od:Louis
 Nom a co? Jak tam noga?
Uśmiechnęłam się i odpisałam 
13. 51
Do: Louisa 
Z nogą w porządku mogę nią ruszać!!! A jeżeli chodzi o to 1 czy 2 to mógł byś ściągnąć kamery u nas w domu? 
-Margaret choć przebieżmy się u sąsiadów- powiedziała Joanna nawet nie wiem kiedy dojechaliśmy. 
- spoko lecę- uśmiechnęłam się. I SMS 
13. 54
Od: Louis 
Za 10 min będę z Liamem. 
Odpisałam tylko krótkie „OK” i pani Alex wpuściła nas do środka powiedziałyśmy że było włamanie i musimy się gdzieś przebrać. Staruszka zgodziła się od razu i zaprowadziła nas do łaziki. Najpierw ja się przebrałam a potem Joanna. Zrobiłam koka i nałożyłam czapkę żeby tak czasem włosów nie zafarbować. U mnie to wszystko możliwe. 

Weszłam z Louisem do domu a za nam reszta. Louis trzymał mnie blisko w pasie. Odpowiadało mi to ponieważ się bałam. Wszystko było tak samo jak wczoraj. Louis spojrzał na mnie i uśmiechną się pocieszycielko. 
-to ja proponuję tak. My usuwamy kamery w salonie a wy wyrzucacie i segregujecie wszystko w salonie- powiedział Zayn. A tak zapomniałam wspomnieć, Louis pisząc że przyjedzie tylko Liam miał na myśli całą czwórkę nawet Harry przyszedł.
-ja idę na górę- powiedział Niall a Harry się do niego dołączył. Chwyciłam koszule Louisa widząc ten napis
-Mała nie bój się jestem tu- powiedział Louis. Uśmiechnęłam się do niego blado i chwyciłam worek 
-to zaczynamy-moje zrezygnowanie w głosie. Kocham je. Ubrałam rękawice i zaczęłam wszystko pakować do worków. Po 30 minutach w salonie zostały tylko meble. Nieźle się w 5 wyrobiliśmy. Liam za ten czas zdążył opanować cały dół a chłopaki górę. Sypko są. Gdy już prawie kończyliśmy kuchnie zadzwonił mój telefon 
-kto do diabła?- spytałam i wyciągnęłam telefon z kieszeni-Louis nieznany 
-daj na głośno mówiący- staną za mną 
<><><><>rozmowa telefoniczna<><><><>
- nie ładnie tak usuwać wszędzie kamery. Ale nie przewidzieliście jednego. A meble? Podsłuchy?
-oj skarbie przewidzieliśmy- starałam się aby mój głos był poważny
-mebli już jutro tu nie będzie 
-a czy ty czasem nie miałaś złamanej nogi? To dobrze że już nie masz będziesz lepsza w łóżku
-a spierdalaj- Louis nie wytrzymał nerwów 
-Tomlison nie bądź zazdrosny a tak na marginesie śliczniutka z was para. Nacieszcie się sobą do puki możecie pa
- i się rozłączył 
<><><><>koniec rozmowy telefonicznej<><><><>
Usiadłam na krześle i zaczęłam płakać. Czemu on mi musi niszczyć życie? I czemu mi się wydaje że go znam?
-Margaret nie płacz proszę- Joanna kucała przede mną 
-czemu kurwa mi się wydaje że go znam? 
-bo znasz- powiedział cicho Zayn 
-jak to?- spytałam 
-nie ważne weźmy się za górę- powiedział Louis i pociągną mnie delikatnie za dłoń. Wyszliśmy do mojego pokoju. Rozstaliśmy się tak że Joanna z Liamem do jej, Zayn z Andym do jego, a chłopaki do gościnnego. Ja z Louisem dostałam najtrudniejsze zadanie. Niestety. Louis od razu usuną manekin z łóżka gdyż po moich oczach zaczęły lecieć łuzy. 
-mała nie płacz za niedługo to się skończy obiecuję- powiedział podnosząc mój podbródek, tak abym patrzyła na niego. Nie mogłam oderwać oczu od jego. Zaczął się zbliżać ale przerwał mu telefon. Znowu zastrzeżony. Louis pokazał głową żebym odebrała. 
<><><><>rozmowa telefoniczna<><><><>
-jak tak was słucham to mi się na płacz zbiera. Ale naprawdę słodcy jesteście. A Tomilson mam ci coś do powiedzenia,sobota 22, na starych magazynach weź auto i rusz dupę, wyścig. Stawkę sobie wymyśl- i się rozłączył 
 <><><><>koniec rozmowy telefonicznej<><><><>
Zaraz padnę, muszę zmienić numer. Zapamiętam to! 
-jadę z tobą-oznajmiłam 
-nie to zbyt niebezpieczne- powiedział zastanowiono-dobra kończymy to
-ok ale jeszcze pomagamy na ten temat- ostrzegłam go i wzięłam się za sprzątanie. 

Wieczorem skończyliśmy dosłownie wszystko nawet meble wynieśliśmy. Ciuchy i jakieś tam zdjęcia albumy i tak dalej mam spakowane w pudła. Wynajęte ciężarówki zabrały wszystko na wysypisko. Wreszcie doczekałam się gorącej kąpieli wszystkie nasze rzeczy wrzuciłam do prania. Wreszcie w piżamie i nie całkiem doschniętych włosach położyłam się no łuku. 
-pamiętasz że miałaś mnie dziś wymasować- przede mną staną uśmiechnięty Louis. Przewróciłam oczami 
-połóż się- rozkazałam. Ściągną bluzkę i położył na brzuchu. Mówiłam już że ma zajebiście umięśniony brzuch i ogólnie wszystko? A jego tyłek. Awwww! Usiadłam na owej części ciała  i zaczęłam masować ramiona. Schodziłam coraz niżej aż do nerek. I tak oto po 15 minutach pan Tomlison został wymasowany.
-ulżyło?- spytałam 
-o tak! A teraz co ty sobie życzysz?- poruszał zabawnie brwiami na co się zaśmiałam 
-jadę z tobą na ten wyścig- uśmiechnęłam się
-a może co innego?- spytał z miną szczeniaka 
-nie, ja musiałam cię wymasować- stawiałam na swoim 
-ale trzymasz się mnie-rozkazał
-ok- uśmiechnełam się i rzuciłam się mu na szyję tak że spadliśmy na pościel śmiejąc się
 -słotka jesteś- powiedział na co się zarumieniłam. Schowałam twarz w włosy. Coś czuję że za dwa dni będzie długa noc.
____________________________________________
Rozdział nie poprawiałam bo chciałam coś dodać a teraz akurat miałam wolną chwilę. Ostatnio rozdziału nie było bo jest zakończenie roku i moja klasa robi akademię dekorację i w ogóle wszystko więc musicie mi to wybaczyć ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz