Wstałam
przed Louisem. Pewnie dlatego że jestem taka podekscytowana tym że wreszcie nie będę poruszać się na kulach. Ubrałam się w łazience i
zrobiłam szybki makijaż. Buty schowałam do stylowej reklamówki. Zeszłam
na dół i zrobiła wszystkim śniadanie. Kiedy położyłam naleśniki poczułam
rękę na mojej tali jednocześnie kiedy ktoś krzykną "Buuu!!!". Poskoczyłam a sprawca obrócił mnie w swoją stronę.
-Louis chcesz żebym
zawału dostała?- spytałam prawie krzycząc
-nie ale twoja reakcja- nie wytrzymał i wybuchną śmiechem
-ha-ha bardzo śmieszne-zabijałam go
wzrokiem
-ale na prawdę- oparł się o blat
-foch!- powiedziałam i rzuciłam
się na ramiona Andiego który właśnie wchodził
-no wiem że nie da się
od mnie oderwać ale ja tu głodny jestem i za 30 min mamy być u doktora-
powiedział Andy a ja zrobiłam wielki uśmiech
-to sobie zjedz a ja lecę po
Joanne nareszcie zrobimy ten remont- boże moja podjada mnie dobija. Stanęłam przed schodami i krzyknęłam- Joanna dostawa do sklepów przyszła
i do H&M też!
-gdzie?!- w zawrotnym tempie pojawiła się na schodach
-żart ubieraj się i zarz widzę cię na dole. Jedziemy ściągnąć gips!- krzyknęłam radosna i przeszłam do kuchni. - nabrała się jak zwykle
-no a
jak-Andy odezwał się z pełną buzią.
-gotowa- uśmiechnęła się Joanna
-kulczyki masz na ko odzie w przedpokoju- powiedział Louis do
Andiego.
-ok to dziewczyny jedziemy- wiedział wesoło Andy i ruszyliśmy w stronę drzwi
***POV Louis***
Dobrze że już pojechali bo przysięgam
jeszcze 5 minut i bym się na nią rzucił. Ta spódnica nie pomaga. Dobra
Tomilson kolejny ras za dużo o niej myślisz tak? Ty się masz tylko odegrać na jej starych. Mój telefon zadzwonił.
Zayn.
<><><><> rozmowa
telefoniczna<><><><>
-stary kupiłem alarm i
naboje ale jest problem
-jaki?
-no bo zdobyłem informację że Mięśniak wrócił
-kurwa że David
-no tak wrócił do zawodu
-widziałem się z nim
ale... kurwa mać
-ejejej stary spokojnie jesteś od niego lepszy
-jadę na
plac poćwiczyć pa
<><><><> koniec rozmowy telefonicznej<><><><>
-kurwa!- krzyknąłem na cały
dom. A mogłem go w tedy nie wkurwiać? Mogłem!!! Zgarnąłem kluczyki do
mojego ulubionego wozu i poszedłem do garażu. W zawrotnym tempie byłem
już na torze i zacząłem ćwiczyć dryfy i tego typu rzeczy. Dawno się nie
ścigałem...
***POV Margaret***
Gips ściągnięty farby wybrane. Meble też.
Ciuchy do malowania kupiłam. Gotowa!
-napisze do Louisa czy ma czas to
pościąga te kamery- uprzedziłam i napisałam
13. 48
Do: Louis Masz czas???? =)
A wspominałam że auto Louisa jest szypie i Andy mało co nas nie zabił bo mu się zachciało 240 na liczniku
czy tam 200 nie znam się na wozach. I SMS
13. 50
Od:Louis
Nom a co? Jak
tam noga?
Uśmiechnęłam się i odpisałam
13. 51
Do: Louisa
Z nogą w porządku
mogę nią ruszać!!! A jeżeli chodzi o to 1 czy 2 to mógł byś ściągnąć
kamery u nas w domu?
-Margaret choć przebieżmy się u sąsiadów-
powiedziała Joanna nawet nie wiem kiedy dojechaliśmy.
- spoko lecę-
uśmiechnęłam się. I SMS
13. 54
Od: Louis
Za 10 min będę z Liamem.
Odpisałam tylko krótkie „OK” i pani Alex wpuściła nas do środka
powiedziałyśmy że było włamanie i musimy się gdzieś przebrać. Staruszka
zgodziła się od razu i zaprowadziła nas do łaziki. Najpierw ja się
przebrałam a potem Joanna. Zrobiłam koka i nałożyłam czapkę żeby tak
czasem włosów nie zafarbować. U mnie to wszystko możliwe.
Weszłam z
Louisem do domu a za nam reszta. Louis trzymał mnie blisko w pasie.
Odpowiadało mi to ponieważ się bałam. Wszystko było tak samo jak wczoraj.
Louis spojrzał na mnie i uśmiechną się pocieszycielko.
-to ja proponuję
tak. My usuwamy kamery w salonie a wy wyrzucacie i segregujecie wszystko w
salonie- powiedział Zayn. A tak zapomniałam wspomnieć, Louis pisząc że
przyjedzie tylko Liam miał na myśli całą czwórkę nawet Harry
przyszedł.
-ja idę na górę- powiedział Niall a Harry się do niego
dołączył. Chwyciłam koszule Louisa widząc ten napis
-Mała nie bój się
jestem tu- powiedział Louis. Uśmiechnęłam się do niego blado i chwyciłam
worek
-to zaczynamy-moje zrezygnowanie w głosie. Kocham je. Ubrałam
rękawice i zaczęłam wszystko pakować do worków. Po 30 minutach w salonie
zostały tylko meble. Nieźle się w 5 wyrobiliśmy. Liam za ten czas zdążył
opanować cały dół a chłopaki górę. Sypko są. Gdy już prawie
kończyliśmy kuchnie zadzwonił mój telefon
-kto do diabła?- spytałam i
wyciągnęłam telefon z kieszeni-Louis nieznany
-daj na głośno mówiący-
staną za mną
<><><><>rozmowa
telefoniczna<><><><>
- nie ładnie tak usuwać
wszędzie kamery. Ale nie przewidzieliście jednego. A meble? Podsłuchy?
-oj
skarbie przewidzieliśmy- starałam się aby mój głos był poważny
-mebli już
jutro tu nie będzie
-a czy ty czasem nie miałaś złamanej nogi? To
dobrze że już nie masz będziesz lepsza w łóżku
-a spierdalaj- Louis nie
wytrzymał nerwów
-Tomlison nie bądź zazdrosny a tak na marginesie
śliczniutka z was para. Nacieszcie się sobą do puki możecie pa
- i się
rozłączył
<><><><>koniec rozmowy
telefonicznej<><><><>
Usiadłam na krześle i
zaczęłam płakać. Czemu on mi musi niszczyć życie? I czemu mi się wydaje
że go znam?
-Margaret nie płacz proszę- Joanna kucała przede mną
-czemu
kurwa mi się wydaje że go znam?
-bo znasz- powiedział cicho Zayn
-jak
to?- spytałam
-nie ważne weźmy się za górę- powiedział Louis i pociągną
mnie delikatnie za dłoń. Wyszliśmy do mojego pokoju. Rozstaliśmy się tak
że Joanna z Liamem do jej, Zayn z Andym do jego, a chłopaki do gościnnego.
Ja z Louisem dostałam najtrudniejsze zadanie. Niestety. Louis od razu
usuną manekin z łóżka gdyż po moich oczach zaczęły lecieć łuzy.
-mała
nie płacz za niedługo to się skończy obiecuję- powiedział podnosząc mój podbródek, tak abym patrzyła na niego. Nie mogłam oderwać oczu od jego.
Zaczął się zbliżać ale przerwał mu telefon. Znowu zastrzeżony. Louis
pokazał głową żebym odebrała.
<><><><>rozmowa telefoniczna<><><><>
-jak tak was słucham to mi się na płacz
zbiera. Ale naprawdę słodcy jesteście. A Tomilson mam ci coś do powiedzenia,sobota 22, na starych magazynach weź auto i rusz dupę, wyścig. Stawkę sobie wymyśl- i się rozłączył
<><><><>koniec rozmowy
telefonicznej<><><><>
Zaraz padnę, muszę zmienić
numer. Zapamiętam to!
-jadę z tobą-oznajmiłam
-nie to zbyt niebezpieczne- powiedział zastanowiono-dobra kończymy to
-ok ale jeszcze
pomagamy na ten temat- ostrzegłam go i wzięłam się za sprzątanie.
Wieczorem skończyliśmy dosłownie wszystko nawet meble wynieśliśmy. Ciuchy
i jakieś tam zdjęcia albumy i tak dalej mam spakowane w pudła. Wynajęte
ciężarówki zabrały wszystko na wysypisko. Wreszcie doczekałam się gorącej kąpieli wszystkie nasze rzeczy wrzuciłam do prania. Wreszcie w piżamie i
nie całkiem doschniętych włosach położyłam się no łuku.
-pamiętasz że
miałaś mnie dziś wymasować- przede mną staną uśmiechnięty Louis.
Przewróciłam oczami
-połóż się- rozkazałam. Ściągną bluzkę i położył na
brzuchu. Mówiłam już że ma zajebiście umięśniony brzuch i ogólnie
wszystko? A jego tyłek. Awwww! Usiadłam na owej części ciała i zaczęłam masować
ramiona. Schodziłam coraz niżej aż do nerek. I tak oto po 15 minutach
pan Tomlison został wymasowany.
-ulżyło?- spytałam
-o tak! A teraz co ty
sobie życzysz?- poruszał zabawnie brwiami na co się zaśmiałam
-jadę z
tobą na ten wyścig- uśmiechnęłam się
-a może co innego?- spytał z miną
szczeniaka
-nie, ja musiałam cię wymasować- stawiałam na swoim
-ale
trzymasz się mnie-rozkazał
-ok- uśmiechnełam się i rzuciłam się mu na szyję
tak że spadliśmy na pościel śmiejąc się
-słotka jesteś- powiedział na co
się zarumieniłam. Schowałam twarz w włosy. Coś czuję że za dwa dni
będzie długa noc.
____________________________________________
Rozdział nie poprawiałam bo chciałam coś dodać a teraz akurat miałam wolną chwilę. Ostatnio rozdziału nie było bo jest zakończenie roku i moja klasa robi akademię dekorację i w ogóle wszystko więc musicie mi to wybaczyć ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz