sobota, 5 lipca 2014

9. Zakochani?


Scena +18 gdy się zacznie to napisze a gdy się skończy 
to udzielę ją jakimś czerwonym znakiem. Ponieważ ten rozdział to jak 2 rozdziały
-Marzena
-no Tomilson z kim ty przyjechałeś- usłyszałam za sobą. Jakby ten sam głos co w telefonie. Obruciłam się a gdy zobaczyłam kto to, to zdęniałam

Stał tam nie kto inny jak mój nauczyciel Wf-u. 
-zaskoczona?- spytał wpatrując się we mnie - za niedługo będziesz stać przy mnie a nie przy nim 
-śmieszne- starałam się żeby nie było widać że przestraszona jestem. 
-nie wydaje mi się- ukazał jego chamski uśmieszek- jedno jest pewne do burdelu się nadajesz 
-zamknij się i nie chce cię widzieć do wyścigu- powiedział zły Louis. Słowa mojego prześladowcy bardzo mnie zabolały. Kiedy odszedł po moich oczach spłynęły łuzy. -wiedziałem że tak będzie choć- przytulił mnie. Starałam opanować łuzy i w miarę mi się to udało ale to nie zmienia faktu że mój makijaż pękł w gruzach. 
-uśmiech i choć zrobimy ci nowe oczka- pociągnęła mnie za rękę Perrie. Poszłam z nią a ona nałożyła mi na twarz nowy makijaż. Myślałam że będzie gorzej ale to na prawdę miła dziewczyna. Wrośliśmy do Louisa.
-i jak nowa- puścił oczko do mnie i położył rękę wokół MOJEJ tali. Nie powiem przeszły mi dreszcze przez całe plecy. 
-Louis zaraz zaczynamy- powiedziała jedna brunetka (bardzo skąpo ubrana), pobiegła na start a Louis dał mi buziaka w policzek i znikną gdzieś. Pewnie na start. 
-siadaj- Perrie poklepała miejsce obok siebie na masce. Z uśmiechem wykonałam jej polecenie.-to jak jest z wami
-jakimi wami?- spytałam 
-no a tobą i Louisem kochacie się?- spytała Perrie a mnie zamurowało 
-helow (czytasz tak jak pisze) skarbie Louis nie potrafi kochać- wicią się Mark 
-a może się zmienił- wystawiła mu język-to jak jest?
-nie, nie kochamy się- powiedziałam z podniesioną brwią 
-cały czas jesteś przy nim, on cię przytula i całuje w policzek. Kocie musi coś w tym być- czy ona bawi się w swatkę? 
-jesteśmy przyjaciółmi-stwierdziłam fakt
-połowa dziewczyn marzy żeby na nią spojrzał a ty masz go na co dzień, całuje cię i przytula. Dziewczyno weź się ogarnij i prześpij się z nim zanim nie będzie za późno- znowu ktoś się musiał wtrącić, tym razem musiała być to Eleanor 
-wiesz nie każdy jest taki jak ty- sykną Mark. Geniusz!!!
-masz iść z nami- za mną staną jakaś małpa 
-że ja? Wątpię- powiedziałam. Louis gdzie jesteś!!!
-tak ty. I radze się mnie słuchać- wysyczał przez zaciśnięte zęby. 
-bo co jej zrobisz?-spytał Mark 
-nie wtrącaj się!- krzyknął na co się wzdrygnęłam. Przyjaciel Louisa schował mnie za swoimi plecami. 
-odejdziecie czy czekacie na Tomlinsona który jak się dowie co zamierzacie to was osobiście rozszarpię
-odsuń się-wysyczał przez zęby mięśniak 
-nie to wy spierdalajcie-usłyszałam znajomy głos. Louis nareszcie! 
-mamy rozkaz ją zabrać-powiedział jeden strachliwie. WTF oni mi wyglądają na takich co jednym ciosem go powalą a tu proszę! 
-ja wam rozkazuję iść-sykną. Na jego głos spierdzielili daleko. Wyszłam za plecy Marka i przytuliłam Louisa. Jego mięśnie dalej były napięte. 
-wracajmy- poprosiłam 
-też tak myślę- powiedział i pożegnaliśmy się z wszystkimi. Louis wziął mnie za rękę i poszliśmy do samochodu gdzie na samym tyle była wypchana walizka. Pewno pieniędzy.
-Louis a co jeśli was nie będzie w pobliżu a oni będą?- spytałam 
-nie mam pojęcia ale musicie zmienić szkołę- spojrzał na mnie w trakcje jazdy. 
-nie bój się o to już mam w głowie uczelnie- uśmiechnełam się blado. 
-jesteśmy wysiadaj- zaciągną ręczny i wyszliśmy.

~*~ Miesiąc puzniej~*~

Wreszcie cały dom został skończony. Porozkładałam z Joanną wszystko w domu. Kiedy patrze na: salon, kuchnie, łazienkę, mój pokój, pokój Andiego, pokój Joanny to stwierdzam że warto było się tyle namęczyć. 
-jadę wypełnić lodówkę!- krzyknęła Joanna z dołu 
-spoko!-odpowiedziałam i sączyłam wkładać ciuchy do mojej szafy. Poczułam ręce na moich biodrach, oddech na mojej szyi i znajome perfumy -cześć Louis- uśmiechnełam się 
-hej piękna-pocałował mnie w policzek- widzę że już nie wrócisz do mnie na noc 
-nie dziś już śpię w swoim łóżku- obróciłam się do niego 
-będę płakać- zrobił smutną minkę a ja się uśmiechnełam. 
-będziesz musiał przeżyć-westchnęłam. Nie wiem kiedy zaczęłyśmy się patrzyć w oczy. Coraz bliżej, coraz bliżej. Błagam niech nam nic nie przeszkodzi. Błagam! Nasze usta połączyły się w pocałunek. Odruchowo położyłam rękę na jego policzek a on położył rękę na moim biodrze i przysuną bliżej siebie. Nasz pocałunek stał się zachłanniejszy i wylądowałam na jego kolanach. Przybliżył mnie arz tak że stykaliśmy się klatkami. Zaraz wylądujemy w łóżku. Kurwa na nim siedzimy. I co teraz? Louis dobrał się do mojej bluzki i jednym ruchem ją ściągną. Czy ja tego chce? Tak w końcu go kocham. Tak przyznałam się do tego. Pociągnęłam jego bluzkę w górę i ją ściągnęłam. Louis oderwał się demonie i popatrzył prosto w oczy
-chcesz tego? 
-a ty?- tak bałam się odpowiedzieć 
-Meg nie odwracaj kota ogonem- pierwszy raz mnie tak nazwał a mi już się podoba. A co mu odpowiem?  
 ***POV Louis***
Przez ten miesiąc dużo się zmieniło a mianowicie to że nie zależy mi tylko na ziemskie. Polubiłem Margaret nawet trochę bardziej nisz lubię bo... Ona to, to nie to samo co na przykład taka Perrie czy inna, martwię się o nią. A teraz gdy czekam aż powie czy na prawdę chce się ze mną pierdzielić.
***POV Margaret*** 
Scena +18
 -tak-wreszcie to powiedziałam.
 Louis z uśmiechem na twarzy wznowił pocałunek i położył się na plecach razem ze mną. Z powodu że górowałam nad nim miał łatwiejszy dostęp do rozporka u moich spodni. Za niedługą chwilę byłam już tylko w bieliźnie. Nie pozostałam mu dłużna i jednym ruchem został tylko w bokserkach. Już było widać jak na niego działam. Szybko zmienił pozycję tak, że to ja byłam na dole. Nie przerywając pocałunku odpiął mój stanik i poleciał gdzieś daleko w któraś tam część pokoju. Składał mokre pocałunki od brody po przez szyję, piersi i brzuch. Powrócił do piersi gdzie zaczął się nimi bawić. Z moich ust wydobył się cichy jęk. Dobrał się do moich koronkowych majtek aż w końcu je zdjął. Zjechał językiem po sam dół i dostał się do mojego wejścia zataczał kółka w środku mnie językiem. Doszłam przez co moje plecy wygięły się w łuk z jękiem. Po chwili powrócił do mojej twarzy i zaczął mnie zachłannie całować. Jakąś siłą popchnęłam go tak że siedziałam na nim okrakiem. Nie przerywałam pocałunku tylko zaczęłam poruszać biodrami w kółko przez co z jego ust wydarł się jęk. Zjechałam na dół i ściągnęłam bokserki zobaczyłam dość okazałego przyjaciela chłopaka. Przejechałam językiem przez całą jego długość i włożyłam do buzi. Z jęków Louisa wnioskuję że mu się to podoba. Poczułam ciepłą maź w buzi przez co szybko ją połknęłam. Nasze oddechy były niekontrolowane. Jak na zjeżdżalni przejechałam po całym jego ciele zostając na jego biodrach. Złączyłam nasze usta w pocałunek a on zjechał mną trochę niżej. Zaczął kręcić moimi biodrami przez co jego męskość stawała się coraz większa. Wplotłam palce w jego włosy ciągnąc delikatnie. Oderwał nas od siebie odszukując spodni i wyciągnął folię z której wydostał prezerwatywę znów zmienił pozycję że to on nad mną górował i założył prezerwatywę. Delikatnie wsuną się we mnie i poczułam jak mnie rozpiera. Trochę przyspieszył przez niepohamowanie pękłam. Jego ruchy stały się coraz mocniejsze i gdyby nie wrócił do całowania to przyrzekam, że pani Alex usłyszała by mnie. Oboje doszliśmy w tym samym momencie. Louis wyszedł ze mnie i pozbył się prezerwatywy rzucając celnie do kosza w koncie pokoju. Spojrzał na mnie gdy ja głośno dyszałam. Zresztą on też. 
-byłaś wspaniała- uśmiechną się 
 -ty też- odwzajemniłam gest. Położył mnie obok siebie i przybliżył do siebie przykrywając pościelą.
^^^^^^^^^^^^^^^
Odpowiadało mi leżenie na ma co.
-kocham cię- nawet nie wiem kiedy te słowa opuściły moje usta. Zarumieniona chowałam policzki w kołdrę jak mała dziewczynka gdy coś przeskrobała. Po pewnym czasie usłyszałam głos Louisa 
-też coś do ciebie czuje. Nie wiem czy to miłość ale na pewno nie przyjaźń za dużo dla mnie znaczysz- powiedział. Czy on powiedział... Nie to nie możliwe. Popatrzyłam się na niego a gdy w oczach zobaczyłam że nie kłamie to złożyłam pocałunek na jego ustach i wyszłam z łóżka łapiąc jego podkoszulek. Ubrałam go. 
-idę się wykąpać zaraz wracam- powiedziałam i zostawiła go samego łapiąc czyste rzeczy z szafy. Gdy wróciłam pokój już był ogarnięty. Louis gdy mnie zobaczył usmiechną się i odebrał swoją bluzkę i razem ze spodniami udał się do łazienki. Nie czekałam na niego długo bo po 10 minutach czułam jego obecność zaraz obok mnie. 
-Margaret twoi rodzice przyjechali-usłyszałam Joanne z dołu która właśnie weszła z... O kurwa.

WAŻNE!!!

A więc jeśli będą komętarze to będzie rozdział i tak już będzie zawsze. Teraz mam dużo na głowie choć Wakacje. A tak w ogolę to pochwalicie się gdzie jedziecie to może się spotkamy ;) na 2 tygodnie jadę nad może. Potem na 2 tygodnie gdzieś tam i nie mam kompletnie czasu bo mnie wujek chce wsiąść do siebie.

Wiem zarypałam scenkę +18 ale wy w 15 minut nic lepszego nie wyśmielibyście. Bo maja kochana Gosia dopiero napisała jak już rozdział kończyła -,- no tak ale nie ma się jej co dziwić. Mam nadzieje że następne sceny będą leprze ;) - Marzena *.*

1 komentarz: