czwartek, 8 maja 2014

4. Podglądanie...

4. Pokój Louisa. Siedziałam na jego uszku i wpatrywałam się w obrazki. Nagle drzwi się otworzyły i zobaczyłam właściciela mieszkania. Podszedł do mnie i złączył nasze usta w pocałunek. Taki namiętny. Położył nas i zaczął rękami szukać końca mojej tuniki. Nagle się oderwał i powiedział 
- kocham cię- film jakby się urwał. Srałam w białej przestrzeni a naprzeciwko postać Alexa jak z ostatniego snu. 
 -on kłamie- powiedział zły 
-kto Alex? Kto?- spytałam 
-kłamie- wpadł w furie 
-ale kto powiedz mi- szepnęłam z braku sił 
- on!- krzykną 
-on znaczy kto?-spytałam a on znikną
-Alex!!! 
Obudziłam się cała mokra. Nie mogłam ustabilizować oddechu. Jednak po godzinie w końcu mi się udało. Zasnęłam. 
Rano miała na 3 lekcje więc wstałam o 8 i odplątałam te bandorze. Wyciągałam coś plastikowego żeby usztywniało. Kostka była cała spuchnięta. Mój telefon wydał charakterystyczny dźwięk znaczący, że przyszła wiadomość. Przed sprawdzeniem co zawiera sprawdziłam od kogo. Numer nie znany.
8. 15
Od : 512 036 678 
I jak ta kostka? Xx Louis
Bez zastanowienia odpisałam „
8.15
Do: 512 036 678
Masz wyczucie. Akurat bandaż ściągnęłam 
Na odpowiedź czekałam 30 sekund. Nie żebym liczyła ale... Dobra nie pogrążam się
 8. 16
Od: Louis
I?
 Po 2 minutach odpisałam niech poczeka a z resztą muszę zrobić dosłownie 3 kroki do łazienki. 
8. 18
Do: Louis
Spuchnięta masakrycznie. ZW
 Wzięłam szopki prysznic i w bieliźnie, szlafroku wróciła do łóżka. 
8. 35
Do: Louis 
Jestem!
8.35
Od: Louis
 Spoko. A ty sobie odwinęłaś tą kostkę i normalnie chodzisz?!
 I teraz skłamać czy nie? 
8.36
Do Louis
Nie no z kąt *.#
 Wzięłam z szafki nocnej nowy elastyczny bandaż i przyłożyła na swoje miejsce to coś plastikowego  rozmiar buta pozwiększa mi z 36 na 37. Odczytałam wiadomość która tyle co przyszła 
8. 40
Oo: Louisa
Już ci wieże. Na którą masz do szkoły?
 Po co mu to wiedzieć 
8. 40
Do: Louis
Na  9. 20 
Zawinęłam bandaż i pobiegła się ubrać jak zwykle (od trzech dni) chodzę na czarno. Oczywiście buty pożyczyłam od Joanna. Wzięłam telefon i przeczytałam następnego SMS. 
 8. 45
 Od: Louis
Przyjadę po ciebie nie będziesz się tłukła z tą kostką autobusami
Jaki on opiekuńczy. 
 8. 46
 Do: Louis
Nie che cię fatygować dam sobie radę
 -o nie w tym nie pójdziesz- gdy skończyłam wysyłać SMS, do garderoby wbiegł Joanna która miała lekcje popołudniu. Wyciągnęła z szafy kolorowy zestaw i mi go dała (to ja mam jeszcze te kujonki?)
-w tym i bez dyskusji
-dobrze mamo- powiedziałam i poszłam do łazienki. Przeczytałam SMS.
8. 48
 Od: Louis
Nie będziesz mnie fatygować i będę o 9
Odpisałam tylko ok i ubrałam się. Zrobiłam koka i makijaż i byłam gotowa. Dobrze że te adidasy prawie przykrywają mi bandaż. Andy załatwił mi zwolnienie lekarskie do końca miesiąca więc dziś ze szkoły wychodzę dwie godziny wcześniej. Łi!!! A zapomniałabym, kupili mi kule żebym nie musiała kogoś prosić o pomoc. Kocham ich! Zbiegłam (na tyle ile było to możliwe) na dół i poprawiłam włosy. Z okna zobaczyłam, że Louis już jest więc wszam uprzedzając "mamę".
-hej- powiedziałam wsiadając do samochodu.
-cześć-uśmiechną się- śliczne wyglądasz
-dzięki. Joanna mnie namówiła na kolorowe ciuchy- powiedziałam zapinając pasy
- i bardzo dobrze. Alex to przeszłość a trzeba żyć tym co teraz i jutro- odpalił silnik i odjechaliśmy. Przez całą drogę był jakiś dziwny nie śmiał się tyle co zawsze. Był czasami jakby nie obecny. Podjechaliśmy pod budynek szkoły podziękowałam mu i ruszyłam do klasy. Wszyscy się na mnie dziwnie patrzyli i szeptali coś. Nie przejmowałam się tym.Usiadłam na ławce i zaczęłam się zastanawiać. Co miały znaczyć te sny? Spacer z Louisem i... nie ważne. Potem pojawia się Alex i mówi że kłamie. Ale kto? Louis? Alle jak? Po co? Z jakiego powodu? 

Z ogromną pomocą kul zeszłam na du i z sztucznym uśmiechem podałam nauczycielowi od WF zwolnienie.
-to wszystko?- spytał
-tak- powiedziałam z udawaną uprzejmością w głosie. Wyszłam do góry i odłożyłam do szewki niepotrzebne książki i zostawiłam te z pracą domową. Postanowiłam nie tłuc się autobusami postanowiłam wybrać się pieszo a co mi tam 2 kilometry o kulach. Dobra zwariowałam poczekam to 20 minut na autobus. W 10 min dotarłam do ławki na przystanku. Łi!!! Jestem z siebie dumna. Nagle jakieś auto się zatrzymało a z niego wysiadł Zayn.
-podwieźć cię?
-nie dzięki poradzę sobie- uśmiechnełam się
-tak z tą nogą sobie poradzisz. Wsiadają- powiedział a ja posłusznie wykonałam to. 
-dzięki- powiedziałam gdy staliśmy pod domem
-nie ma za co- uśmiechną się i podał mi kule z tylnego siedzenia.-długo będziesz to nosić?
-za tydzień już mogę to wywalić. Przynajmniej tak mi doktor powiedział- uśmiechnełam się
-to świetnie-powiedział uradowany 
-idziesz na kawę?-spytałam
-nie dzięki ma coś do załatwienia na mieście- powiedział mniej entuzjastycznie
-to innym razem pa- uśmiechnełam się ostatni raz. Posłużył moje słowa z tym samym gestem i wyszłam z pojazdu, skierowałam się do domu. Rzuciłam torbę na kanapę i poszłam po sok. Wróciłam z powrotem i wyciągnęłam książki. Zrobiłam wszystkie zadania i wrzuciłam wszystko z powrotem do torby. Położyłam się i włączyłam telewizor. Akurat leciały wiadomości przełączyła bym gdyby nie to że na ekranie pojawiło się zdjęcie gościa który się mi w wczoraj i z którym chłopcy mieli pogadać po naszym wyjeździe z opuszczonego magazynu. I teraz nasuwa się pytanie: Czy oni go zabili? W końcu w wiadomościach mówią że został brutalnie pobity a potem zaszczelony. Nie to nie możliwe. 
-jestem!- usłyszałam głos Andiego. Już jest szesnasta?- idziemy na imprezę?
-w połowie tygodnia?-popatrzyłam na niego z podniesioną brwią. 
-a co? Jutro mamy na dziewiątą- uśmiechną się
-jutro jest środa czyli mamy na 7. 30 i nic mi nie próbuj wmawiać- powiedziałam i przykryłam się kocem
-boli cię noga?-spytał
-nie swędzi, pewnie że boli i to jak cholera- powiedziałam niemile
-zrobić ci herbaty?- spytał 
-jak ci się chce- uśmiechała się
-już lecę- pocałował mnie w czoło i poszedł do kuchni
-jestem!- usłyszałam głos Joanny
-hej-powiedziałam gdy stanęła w salonie
-sprawdzałaś tą nogę bardzo spuchnęła?- spytała zatroskana 
 -trochę bardziej niż strasznie- powiedziałam a ona z kwaśną miną kazała pokazać. Odwinęłam bandaż a jej oczy jak i moje były co najmie duże.- rano była mniej spuchnięta 
-Andy! Jedziemy z nią do twojego wujka. Zamiast ją zbadać niech zrobi prześwietlenie- powiedziała 
-spoko- uśmiechną się. Wizą mnie na ręce i pojechaliśmy do szpitala.
***POV Louis***
Leżałem na łóżku może z godzinę. Myślałem o wszystkim ale zawsze wszystko prowadziło do Margaret. Nie mogę przestać o niej myśleć. A Liam mówił "nie spędzaj z nią tyle czasu bo się przywiążesz". To nie! Ale kuźwa czy ja się do niej przywiązałem? Czy myślenie o jej pięknych oczach, nogach. Aż chce się... Louis stop! Wykonasz swój plan i ona znika z twojego życia. Ciekawie co teraz robi? A sprawdźmy napiszmy do miej SMS.
18.30
Do: Margaret
Co tam porabiasz
Na odpowiedź nie musiałem długo czekać
18. 31
Od: Margaret 
Jadę ze szpitala 
Na tą wiadomość się przestraszyłem przecież Max nie żyje. Harry zabił go wczoraj więc dlaczego? Po chwili odpisałem 
18.32
Do: Margaret
Co ci się stało?
Patrzyłem w ekran oczekując wiadomości. I jest!
18. 34
Od: Margaret
Nic po prostu mama Joanna i Andy martwili się bo noga mi bardzie spuchła
No i co jej odpisać przecież musi wyjść tak że się o nią martwię. 
-Niall- krzyknąłem z nadzieją że on mi pomoże jednak odesłał mnie z kwitkiem do Zayna.-Zayn
-czego?- spytał wchodząc do pokoju.
-jak napisać by wyszło że się o nią troszczę?-spytałem podając mu telefon. Przeczytał popstrykał i podał mi do zatwierdzenia. Przeczytał ją i wysłałem
18. 35
Do: Margaret
O a czemu do mnie nie dzwoniłaś? Trzeba było pisać to bym ci pomógł i odwiózł do domu
Na odpowiedź troszeczkę musiałem czekać ale pewnie musiała się gdzieś przemieścić. 
18.40
Od: Margaret
Ale przecież nic się nie stało mam tylko delikatnie złamaną nogę
-no i co ja mam jej odpisać?- spytałem bezradnie Zayn czytał razem ze mną i stwierdził
-napisz jej tak „nic się nie stało? Ona jest złamana”-muszę przyznać że Zayn to ma łep. Zrobiłem tak jak powiedział. Na odpowić czekałem z 10 sekund. Nie ja w cale nie liczyłem. Ale na serio.
18.41
Ale jest DELIKATNIE złamana a to duża różnica
-napisz jej że przyjedziesz jutro po nią to zabierzesz ją do szkoły- poradził przyjaciel
-a nie lepiej żebym zabrał ją do siebie dopóki jej lokatorzy się uczą?- spytałem
-szypo się uczysz- chytrze się uśmiechną. 
-oglądałem filmy- ruwnież to zrobiłem i odpisałem
18. 42
Do: Margaret
To jutro zamiast do szkoły zabieram cię do mnie
Drzwi do mojego pokoju się otworzyły a w nich staną Liam z laptopem
-ciesz się że twoja królewna nie zamyka laptopa bo mogłoby być ciężko ale proszę o to ona- podał mi na kolana przedmiot który trzymał. Na ekranie zobaczyłem Mrgaret która leży na łóżku i odpisuje na SMS. A wiecie co było najleprze jej koszulka podwinęła się tak że było widać jej brzuch. Przepiękny widok. Po chwili usadowiła swój telefon na brzuchu. Jak ja chciałbym być na miejscu owego przedmiotu. Mój telefon zawirował. Otworzyłem wiadomość i przeczytałem treść z uśmiechem. 
18. 44
Od: Margaret
Tak tak wmawiaj sobie ja i tak idę do szkoły
18.44
Do: Margaret
Wiesz że ja zawsze stawiam na swoim. Dobra kończę bo mnie Liam woła papa
Ta skłamałem ale co z tego. Wole patrzeć na jej ciało niż pisać SMS. 
-dobra spada do domu pa- przedział Liam
-ja też- dodał Zayn i wyszli. Ja zająłem patrzeniem się w ekran. Nie żałowałem tej decyzji bo Margaret zdjęła spodnie i bluzkę i stanęła w samej bieliźnie. Kolega na dole się odzywa. Ubrała mega krótkie spodenki i bokserkę. O matko jak ona seksownie w tym wygląda. Zaczęła chodzić po pokoju o kulach i zobaczyłem gips. Wzięła torbę i spakowała rzeczy do tornistra. Ktoś wszedł do jej pokoju chłopak. Obstawiam że to Andy. Będą z nim problemy wiem to.
_____________________________________________
Wiem długo ale w tym tygodniu miałam urwanie głowy. A więc tak:
Chce wiedzieć ile was tu jest i czy jest sens dalej to pisać. A więc komentujcie!!! 

4 komentarze:

  1. Superowy rozdział. Jak zwykle czekam na next!!! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetnie ŻELUŚ!!! Czekam na następny rozdział... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za żelki jestem skłonna dodać go dziś (nie no żartuje nie mam go skończonego)

      Usuń