4. Pokój Louisa. Siedziałam
na jego uszku i wpatrywałam się w obrazki. Nagle drzwi się otworzyły i
zobaczyłam właściciela mieszkania. Podszedł do mnie i złączył nasze usta
w pocałunek. Taki namiętny. Położył nas i zaczął rękami szukać końca
mojej tuniki. Nagle się oderwał i powiedział
- kocham cię- film jakby się urwał. Srałam w białej przestrzeni a naprzeciwko postać Alexa jak z ostatniego snu.
-on kłamie- powiedział zły
-kto Alex? Kto?- spytałam
-kłamie- wpadł w furie
-ale kto powiedz mi- szepnęłam z braku sił
- on!- krzykną
-on znaczy kto?-spytałam a on znikną
-Alex!!!
Obudziłam się cała mokra. Nie mogłam ustabilizować oddechu. Jednak po
godzinie w końcu mi się udało. Zasnęłam.
Rano miała na 3 lekcje więc wstałam o 8 i odplątałam te bandorze. Wyciągałam coś plastikowego żeby usztywniało.
Kostka była cała spuchnięta. Mój telefon wydał charakterystyczny dźwięk
znaczący, że przyszła wiadomość. Przed sprawdzeniem co zawiera
sprawdziłam od kogo. Numer nie znany.
8. 15
Od : 512 036 678
I jak ta kostka? Xx Louis
Bez zastanowienia odpisałam
„
8.15
Do: 512 036 678
Masz wyczucie. Akurat bandaż ściągnęłam
Na odpowiedź czekałam 30 sekund. Nie żebym liczyła ale... Dobra nie pogrążam
się
8. 16
Od: Louis
I?
Po 2 minutach odpisałam niech poczeka a z resztą muszę zrobić
dosłownie 3 kroki do łazienki.
8. 18
Do: Louis
Spuchnięta masakrycznie. ZW
Wzięłam szopki prysznic i w bieliźnie, szlafroku wróciła do łóżka.
8. 35
Do: Louis
Jestem!
8.35
Od: Louis
Spoko. A ty sobie odwinęłaś tą kostkę i normalnie chodzisz?!
I teraz skłamać czy nie?
8.36
Do Louis
Nie no z kąt *.#
Wzięłam z szafki nocnej nowy elastyczny bandaż i przyłożyła na swoje
miejsce to coś plastikowego rozmiar buta pozwiększa mi z 36 na 37.
Odczytałam wiadomość która tyle co przyszła
8. 40
Oo: Louisa
Już ci wieże. Na którą masz do szkoły?
Po co mu to wiedzieć
8. 40
Do: Louis
Na 9. 20
Zawinęłam bandaż i pobiegła się ubrać jak zwykle (od trzech dni) chodzę na czarno. Oczywiście buty pożyczyłam od Joanna. Wzięłam telefon i przeczytałam następnego SMS.
8. 45
Od: Louis
Przyjadę po ciebie nie będziesz się tłukła z tą kostką autobusami
Jaki on opiekuńczy.
8. 46
Do: Louis
Nie che cię fatygować dam sobie radę
-o nie w tym nie pójdziesz-
gdy skończyłam wysyłać SMS, do garderoby wbiegł Joanna która miała
lekcje popołudniu. Wyciągnęła z szafy kolorowy zestaw i mi go dała (to ja mam jeszcze te kujonki?)
-w tym i
bez dyskusji
-dobrze mamo- powiedziałam i poszłam do łazienki.
Przeczytałam SMS.
8. 48
Od: Louis
Nie będziesz mnie fatygować i będę o 9
Odpisałam
tylko ok i ubrałam się. Zrobiłam koka i makijaż i byłam gotowa. Dobrze
że te adidasy prawie przykrywają mi bandaż. Andy załatwił mi zwolnienie
lekarskie do końca miesiąca więc dziś ze szkoły wychodzę dwie godziny
wcześniej. Łi!!! A zapomniałabym, kupili mi kule żebym nie musiała kogoś
prosić o pomoc. Kocham ich! Zbiegłam (na tyle ile było to możliwe) na dół
i poprawiłam włosy. Z okna zobaczyłam, że Louis już jest więc wszam
uprzedzając "mamę".
-hej- powiedziałam wsiadając do
samochodu.
-cześć-uśmiechną się- śliczne wyglądasz
-dzięki. Joanna mnie namówiła na kolorowe ciuchy- powiedziałam zapinając pasy
- i bardzo
dobrze. Alex to przeszłość a trzeba żyć tym co teraz i jutro- odpalił
silnik i odjechaliśmy. Przez całą drogę był jakiś dziwny nie śmiał się
tyle co zawsze. Był czasami jakby nie obecny. Podjechaliśmy pod budynek
szkoły podziękowałam mu i ruszyłam do klasy. Wszyscy się na mnie
dziwnie patrzyli i szeptali coś. Nie przejmowałam się tym.Usiadłam na
ławce i zaczęłam się zastanawiać. Co miały znaczyć te sny? Spacer z
Louisem i... nie ważne. Potem pojawia się Alex i mówi że kłamie. Ale kto?
Louis? Alle jak? Po co? Z jakiego powodu?
Z ogromną pomocą kul zeszłam
na du i z sztucznym uśmiechem podałam nauczycielowi od WF zwolnienie.
-to
wszystko?- spytał
-tak- powiedziałam z udawaną uprzejmością w głosie.
Wyszłam do góry i odłożyłam do szewki niepotrzebne książki i zostawiłam
te z pracą domową. Postanowiłam nie tłuc się autobusami postanowiłam
wybrać się pieszo a co mi tam 2 kilometry o kulach. Dobra zwariowałam
poczekam to 20 minut na autobus. W 10 min dotarłam do ławki na
przystanku. Łi!!! Jestem z siebie dumna. Nagle jakieś auto się
zatrzymało a z niego wysiadł Zayn.
-podwieźć cię?
-nie dzięki poradzę
sobie- uśmiechnełam się
-tak z tą nogą sobie poradzisz. Wsiadają-
powiedział a ja posłusznie wykonałam to.
-dzięki- powiedziałam gdy
staliśmy pod domem
-nie ma za co- uśmiechną się i podał mi kule z tylnego
siedzenia.-długo będziesz to nosić?
-za tydzień już mogę to wywalić. Przynajmniej tak mi doktor powiedział- uśmiechnełam się
-to
świetnie-powiedział uradowany
-idziesz na kawę?-spytałam
-nie dzięki ma
coś do załatwienia na mieście- powiedział mniej entuzjastycznie
-to innym
razem pa- uśmiechnełam się ostatni raz. Posłużył moje słowa z tym samym
gestem i wyszłam z pojazdu, skierowałam się do domu. Rzuciłam torbę na
kanapę i poszłam po sok. Wróciłam z powrotem i wyciągnęłam książki.
Zrobiłam wszystkie zadania i wrzuciłam wszystko z powrotem do torby.
Położyłam się i włączyłam telewizor. Akurat leciały wiadomości
przełączyła bym gdyby nie to że na ekranie pojawiło się zdjęcie gościa
który się mi w wczoraj i z którym chłopcy mieli pogadać po
naszym wyjeździe z opuszczonego magazynu. I teraz nasuwa się pytanie: Czy
oni go zabili? W końcu w wiadomościach mówią że został brutalnie pobity
a potem zaszczelony. Nie to nie możliwe.
-jestem!- usłyszałam głos
Andiego. Już jest szesnasta?- idziemy na imprezę?
-w połowie
tygodnia?-popatrzyłam na niego z podniesioną brwią.
-a co? Jutro mamy na
dziewiątą- uśmiechną się
-jutro jest środa czyli mamy na 7. 30 i nic mi
nie próbuj wmawiać- powiedziałam i przykryłam się kocem
-boli cię
noga?-spytał
-nie swędzi, pewnie że boli i to jak cholera- powiedziałam
niemile
-zrobić ci herbaty?- spytał
-jak ci się chce- uśmiechała
się
-już lecę- pocałował mnie w czoło i poszedł do kuchni
-jestem!-
usłyszałam głos Joanny
-hej-powiedziałam gdy stanęła w
salonie
-sprawdzałaś tą nogę bardzo spuchnęła?- spytała zatroskana
-trochę bardziej niż strasznie- powiedziałam a ona z kwaśną miną kazała
pokazać. Odwinęłam bandaż a jej oczy jak i moje były co najmie duże.-
rano była mniej spuchnięta
-Andy! Jedziemy z nią do twojego wujka.
Zamiast ją zbadać niech zrobi prześwietlenie- powiedziała
-spoko-
uśmiechną się. Wizą mnie na ręce i pojechaliśmy do szpitala.
***POV
Louis***
Leżałem na łóżku może z godzinę. Myślałem o wszystkim ale zawsze wszystko prowadziło do Margaret. Nie mogę przestać o niej myśleć. A Liam
mówił "nie spędzaj z nią tyle czasu bo się przywiążesz". To nie! Ale kuźwa
czy ja się do niej przywiązałem? Czy myślenie o jej pięknych oczach,
nogach. Aż chce się... Louis stop! Wykonasz swój plan i ona znika z
twojego życia. Ciekawie co teraz robi? A sprawdźmy napiszmy do miej SMS.
18.30
Do: Margaret
Co tam porabiasz
Na odpowiedź nie musiałem długo czekać
18. 31
Od: Margaret
Jadę ze szpitala
Na tą wiadomość się przestraszyłem przecież Max nie żyje. Harry
zabił go wczoraj więc dlaczego? Po chwili odpisałem
18.32
Do: Margaret
Co ci się
stało?
Patrzyłem w ekran oczekując wiadomości. I jest!
18. 34
Od: Margaret
Nic po prostu
mama Joanna i Andy martwili się bo noga mi bardzie spuchła
No i co jej
odpisać przecież musi wyjść tak że się o nią martwię.
-Niall- krzyknąłem
z nadzieją że on mi pomoże jednak odesłał mnie z kwitkiem do
Zayna.-Zayn
-czego?- spytał wchodząc do pokoju.
-jak napisać by wyszło że
się o nią troszczę?-spytałem podając mu telefon. Przeczytał popstrykał i podał mi do zatwierdzenia. Przeczytał ją i wysłałem
18. 35
Do: Margaret
O a czemu do mnie nie
dzwoniłaś? Trzeba było pisać to bym ci pomógł i odwiózł do domu
Na odpowiedź troszeczkę musiałem czekać ale pewnie musiała się gdzieś
przemieścić.
18.40
Od: Margaret
Ale przecież nic się nie stało mam tylko delikatnie
złamaną nogę
-no i co ja mam jej odpisać?- spytałem bezradnie Zayn
czytał razem ze mną i stwierdził
-napisz jej tak „nic się nie stało? Ona
jest złamana”-muszę przyznać że Zayn to ma łep. Zrobiłem tak jak
powiedział. Na odpowić czekałem z 10 sekund. Nie ja w cale nie liczyłem.
Ale na serio.
18.41
Ale jest DELIKATNIE złamana a to duża różnica
-napisz jej
że przyjedziesz jutro po nią to zabierzesz ją do szkoły- poradził
przyjaciel
-a nie lepiej żebym zabrał ją do siebie dopóki jej lokatorzy
się uczą?- spytałem
-szypo się uczysz- chytrze się uśmiechną.
-oglądałem
filmy- ruwnież to zrobiłem i odpisałem
18. 42
Do: Margaret
To jutro zamiast do szkoły zabieram cię do mnie
Drzwi do mojego pokoju się otworzyły a w nich staną
Liam z laptopem
-ciesz się że twoja królewna nie zamyka laptopa bo mogłoby
być ciężko ale proszę o to ona- podał mi na kolana przedmiot który
trzymał. Na ekranie zobaczyłem Mrgaret która leży na łóżku i odpisuje na SMS. A wiecie co było najleprze jej koszulka podwinęła się tak że było
widać jej brzuch. Przepiękny widok. Po chwili usadowiła swój telefon na
brzuchu. Jak ja chciałbym być na miejscu owego przedmiotu. Mój telefon zawirował. Otworzyłem wiadomość i przeczytałem treść z uśmiechem.
18. 44
Od: Margaret
Tak
tak wmawiaj sobie ja i tak idę do szkoły
18.44
Do: Margaret
Wiesz że ja zawsze stawiam na
swoim. Dobra kończę bo mnie Liam woła papa
Ta skłamałem ale co z tego.
Wole patrzeć na jej ciało niż pisać SMS.
-dobra spada do domu pa- przedział Liam
-ja też- dodał Zayn i wyszli. Ja zająłem patrzeniem się w
ekran. Nie żałowałem tej decyzji bo Margaret zdjęła spodnie i bluzkę i stanęła w samej bieliźnie. Kolega na dole się odzywa. Ubrała mega krótkie
spodenki i bokserkę. O matko jak ona seksownie w tym wygląda. Zaczęła
chodzić po pokoju o kulach i zobaczyłem gips. Wzięła torbę i spakowała rzeczy do tornistra. Ktoś wszedł do jej pokoju chłopak. Obstawiam że to
Andy. Będą z nim problemy wiem to.
_____________________________________________
Wiem długo ale w tym tygodniu miałam urwanie głowy. A więc tak:
Chce wiedzieć ile was tu jest i czy jest sens dalej to pisać. A więc komentujcie!!!
Superowy rozdział. Jak zwykle czekam na next!!! ;)
OdpowiedzUsuńCzekam na nn
OdpowiedzUsuńŚwietnie ŻELUŚ!!! Czekam na następny rozdział... ;)
OdpowiedzUsuńZa żelki jestem skłonna dodać go dziś (nie no żartuje nie mam go skończonego)
Usuń